Świadomość społeczna dotycząca zdrowia psów na szczęście rośnie, a w ślad za nią idą radykalne zmiany prawne. Kraje takie jak Holandia, Norwegia czy Austria wprowadziły surowe restrykcje, a nawet zakazy hodowli psów, których stopień deformacji pyszczka uniemożliwia im normalne funkcjonowanie. W Holandii hodowca nie może dopuścić do rozrodu psa, którego długość kufy wynosi mniej niż jedną trzecią długości czaszki. To rewolucja, która stawia fundamentalne pytania o etyczność istnienia takich ras.

Medycyna weterynaryjna kontra etyka

Standardem stają się skomplikowane operacje plastyczne – takie jak korekcja skrzydełek nosowych i chirurgiczne wycięcie nadmiaru podniebienia miękkiego – które przynoszą cierpiącym czworonogom ogromną ulgę. Choć chirurgiczne ratowanie komfortu życia jest wspaniałym osiągnięciem współczesnej nauki, rodzi ono głęboki niepokój natury etycznej:

Czy jako ludzkość powinniśmy świadomie powoływać na świat zwierzęta, które z założenia wymagają operacji plastycznej, aby móc po prostu… oddychać?

Odpowiedzią na to wyzwanie stają się tak zwane ruchy „Retro” (np. Retro Mops lub Retromops). To oddolne inicjatywy zrzeszające hodowców, którzy poprzez celowe, przemyślane krzyżówki z innymi, zdrowszymi rasami (najczęściej z jack russell terrierem), próbują cofnąć błędy wieloletniej selekcji. Ich celem jest „wydłużenie” pyszczków i przywrócenie psom ich dawnej, w pełni sprawnej anatomii, którą utraciły przez egoizm ludzkiej mody.

Magia genetyki: Jak szybko można naprawić anatomię?

To fascynujące zagadnienie, ponieważ praktyka pokazuje, jak potężnym i szybkim narzędziem potrafi być genetyka, jeśli tylko priorytetem hodowlanym stanie się dobrostan i zdrowie zwierzęcia, a nie jego ekstremalny, karykaturalny wygląd.

W przypadku projektów takich jak Retro Mops zauważalną różnicę w długości pyszczka widać już w pierwszym i drugim pokoleniu ($F_1$ i $F_2$). Stabilizację pożądanej, zdrowej anatomii osiąga się zazwyczaj w okolicach czwartego do piątego pokolenia.

Proces naprawy rasy krok po kroku w praktyce hodowlanej:

  • Pokolenie $F_1$ (Pierwsza krzyżówka): Pierwsza ulga

pugdogpassion.com/the-first-crossbreeding-generation

  • Gdy skrzyżuje się czystorasowego, płaskonosego mopsa z psem o normalnej, naturalnej długości kufy (najczęściej wykorzystuje się tu rasy takie jak Jack Russell Terrier, Parson Russell Terrier lub Pinczer), szczenięta z tego skrzyżowania rodzą się z wyraźnie wydłużoną linią pyszczka.
    • Efekt: Już te pierwsze maluchy przestają drastycznie chrapać, bez problemu znoszą letnie upały i rodzą się z głębszymi oczodołami, co zapobiega groźnemu zjawisku wypadania gałek ocznych. Geny dłuższego pyszczka są silnie dominujące. Wizualnie psy te przypominają jednak na tym etapie dynamiczny miks obu ras, a nie klasycznego mopsa.
  • Pokolenie $F_2$ i $F_3$ (Krzyżówki zwrotne): Powrót do korzeni

Photo: Mopszucht vom Minzenbach

  • Hodowcy zaangażowani w projekt nie chcą stworzyć zupełnie nowej, obcej rasy – ich celem jest ratowanie mopsa. Dlatego w kolejnych krokach szczenięta z pokolenia $F_1$ krzyżuje się z powrotem ze sprawniejszymi, rygorystycznie badanymi medycznie mopsami (jest to tzw. backcrossing).
    • Efekt: W drugim i trzecim pokoleniu procent genów mopsa rośnie do około 75-85%. Psy odzyskują swój kultowy, ukochany wygląd – charakterystyczny zakręcony ogonek, zwisające uszy oraz krępą budowę ciała. Jednak dzięki precyzyjnej selekcji zachowują dłuższą kufę zaszczepioną w pierwszym kroku.
  • Pokolenie $F_4$ i $F_5$ (Stabilizacja): Nowy, zdrowy standard
  • To ekscytujący etap, w którym cechy fenotypowe Retro Mopsa stają się w pełni przewidywalne i stabilne. Od tego momentu kojarzy się ze sobą wyłącznie osobniki typu „Retro”.
    • Efekt: Psy wyglądają w 90% jak klasyczny mops, ale posiadają pyszczek dłuższy o około 4 do 6 centymetrów, znacznie szersze nozdrza oraz atletyczną, zdrowszą sylwetkę. Są w stanie biegać, bawić się godzinami i oddychać pełną piersią bez ryzyka niedotlenienia.

Dlaczego ten proces trwa tak krótko?

Odpowiedź kryje się w DNA. Za patologiczne skrócenie czaszki u psów odpowiada głównie jeden silny region genetyczny – mutacja genu SMOC2. Gdy do puli genów wprowadzi się zdrowy, pierwotny wariant tego genu od teriera czy pinczera, działa on w strukturze embrionalnej jak natychmiastowy „włącznik” dla dłuższego, anatomicznie poprawnego pyszczka.

W świecie biologii i ewolucji 4–5 pokoleń (czyli około 8–12 lat ukierunkowanej pracy hodowlanej) to zaledwie mrugnięcie okiem. To namacalny dowód na to, że drastyczne deformacje, które człowiek zafundował psom przez ostatnie stulecie, można naprawić zadziwiająco szybko. Warunek jest jeden: chęć zysku ze sprzedaży „płaskich”, modnych szczeniaków musi wreszcie ustąpić miejsca empatii, etyce oraz nowoczesnej nauce.

Czy z perspekywy psów jest to faktycznie krótko?

Choć dla nas 10 lat to krótki czas na naprawienie rasy, pamiętajmy o cenie, jaką płacą zwierzęta. Dla człowieka to zaledwie dekada pracy selekcyjnej, ale dla psa to całe jego ziemskie życie. Psy z pokoleń przejściowych nie wiedzą, że biorą udział w „projekcie naprawczym” – one po prostu żyją tu i teraz, z taką anatomią, jaką akurat otrzymały. Czy to etyczne poświęcać tysiące psów z pokoleń przejściowych na rzecz powrotu do zdrowszych wzorców?

Pokolenia przejściowe nie są pozbawione chorób i problemów.

Wielki konflikt: Czy dla potrzeby ludzkiej estetyki rasa powinna przechodzić takie zmiany, czy przydałby się całkowity zakaz hodowli? Dlaczego oficjalny świat kynologii mówi „nie” retro rasom?

Krótka odpowiedź brzmi: Nie, oficjalne, największe organizacje kynologiczne (w tym FCI oraz działający w Polsce Związek Kynologiczny w Polsce – ZKwP) nie uznają rasy Retro Mops. Z punktu widoków oficjalnych przepisów wystawowych i rodowodowych psy te są traktowane jako krzyżówki, czyli po prostu mieszańce.

To niezwykle ciekawy konflikt na linii nauka i zdrowie kontra tradycja oraz biurokracja. Jak wygląda ta sytuacja w rzeczywistości?

Dlaczego FCI odrzuca Retro Mopsy?

FCI (Międzynarodowa Federacja Kynologiczna) to instytucja, której fundamentem jest bezwzględna czystość ras i zamknięte księgi rodowodowe. Jej podstawową zasadą jest zakaz krzyżowania ze sobą psów różnych ras bez specjalnej, rzadko wydawanej zgody i wieloletnich, oficjalnych programów naukowych. Ponieważ Retro Mops powstał poprzez celowe „dolewanie” krwi innych psów, dla struktur FCI automatycznie przestał być mopsem. Z tego powodu kluby hodowców Retro Mopsów działają w tak zwanej dysydencji – świadomie tworzą własne, niezależne i alternatywne stowarzyszenia oraz rejestry poza oficjalną strukturą kynologiczną.

Jak reagują tradycyjni hodowcy?

Krytycy ruchu „Retro” reprezentujący tradycyjne podejście często oskarżają te projekty o „produkcję drogich kundelków”. Wysuwają oni również argumenty behawioralne: twierdzą, że domieszka krwi teriera może bezpowrotnie zepsuć legendarny, niezwykle łagonsdni flegmatyczny charakter mopsa, wprowadzając cechy typowe dla terierów – upór, szczekliwość czy silny instynkt łowiecki.

Co robi FCI, skoro nie chce uznać krzyżówek?

Warto zaznaczyć, że FCI doskonale zdaje sobie sprawę z wizerunkowej i zdrowotnej katastrofy ras brachycefalicznych (krótkoczaszkowych). Zamiast jednak krzyżować je z obcymi rasami, próbują uzdrawiać mopsy „od wewnątrz”, stosując dwie metody:

  1. Zmiany we wzorcach rasy: W oficjalnym wzorcu mopsa FCI (nr 253) wprowadzono kategoryczne zapisy mówiące o tym, że nozdrza muszą być dobrze rozwarte, a oczy nigdy nie mogą być wyłupiaste ani ogromne. Dodatkowo, zbyt duża, utrudniająca oddychanie fałda skórna nad nosem stała się wadą dyskwalifikującą na wystawach.
  2. Obowiązkowe testy medyczne: W wielu krajach (w tym coraz prężniej w Polsce) wprowadza się obowiązkowe badania drożności dróg oddechowych oraz testy wysiłkowe (tzw. testy marszowe) dla psów kwalifikowanych do hodowli. Osobniki, które charczą, duszą się i ledwo znoszą wysiłek, otrzymują bezwzględny zakaz dalszego rozrodu.

Podsumowanie: Co zy da się cieszyć psem płacąc za krzywdę jaką mu wyrządzonoWyTo jest najtrudniejsze, najbardziej bolesne pytanie w całej dyskusji o rasach brachycefalicznych. Uderza ono w samo sedno tego, dlaczego w ogóle kupujemy psy – chcemy przyjaciela, towarzysza i źródła radości.

Gdy jednak ta radość jest opłacona cierpieniem zwierzęcia, pojawia się ogromny zgrzyt moralny. Odpowiedź zależy od tego, jak zdefiniujemy to „płacenie” oraz jak podejdziemy do odpowiedzialności.

Kiedy kupujemy psa z ekstremalnie płaskim pyszczkiem tylko dlatego, że „jest słodki”, stajemy się sponsorami jego codziennej walki o każdy łyk powietrza. Nasza estetyczna zachcianka staje się jego cierpieniem.

Nie cofniemy czasu i nie wymażemy stu lat błędów kynologii.
Prawdziwa miłość do zwierząt nie polega bowiem na zachwycaniu się ich bezbronnością, otyłością, bólem ale na walce o ich prawo do normalnego, zdrowego życia.

Psymbioza