Słynny etolog Frans de Waal powiedział kiedyś:
„Antropodenializm stanowi znacznie większe zagrożenie niż antropomorfizm”.
Ale czy się z nim zgodzimy?

Mgiełka o zapachu bergamotki i kokardki przy uszach
Szampony pachnące truskawką, kolorowe ubranka skrojone pod kolor szelek, profesjonalne sesje zdjęciowe, noszenie na rękach w zatłoczonej galerii handlowej, wspólne wyjścia do kawiarni, a w domu – ciągłe całowanie i przytulanie. Czy w tym wszystkim jest coś złego? Dla kogo tak naprawdę są te rzeczy – dla psa czy dla naszej potrzeby estetyki i bliskości?
Coraz częściej opiekunowie zgłaszają behawiorystom jako „zachowanie problemowe” fakt, że ich pies nie chce się przytulać, unika dotyku albo wręcz warczy przy próbie całowania. Zanim jednak ocenimy tę relację, cofnijmy się w czasie i spójrzmy, jak kształtowała się nasza więź z psami na przestrzeni wieków.
Krótka historia więzi: Od prapsów po spór o duszę
Przenieśmy się w czasie do prapsów. Już kilkanaście tysięcy lat temu psowate były dla pierwszych ludzi kimś więcej niż tylko narzędziem do polowania. Dawały poczucie bezpieczeństwa, ostrzegały przed zagrożeniem i współtworzyły społeczności. W wielu archeologicznych wykopaliskach odnajdujemy świadectwa ich wyjątkowej pozycji – miały własne, staranne pogrzeby, a niekiedy były wręcz czczone. Bez wątpienia przypisywano im miejsce w ludzkich grupach rodzinnych. Wielu badaczy uważa, że to właśnie symbioza z psami umożliwiła tak gwałtowny rozwój i ekspansję gatunku ludzkiego w paleolitycznym świecie.
Skoro psy były członkami naszej rodziny od zarania dziejów, dlaczego tak nieprawdopodobne wydaje się dziś, że ktoś chce, aby pies był jego przyjacielem i pragnie dla niego jak najlepiej?
Przełom w postrzeganiu zwierząt nastąpił wraz z rozwojem chrześcijaństwa w Europie, gdzie zaczęły dominować teorie filozoficzne skupione wokół pojęcia duszy. Znamy oczywiście postać Świętego Franciszka z Asyżu i jego braterskie podejście do stworzenia, jednak dominująca narracja ugruntowała pogląd, że zwierzęta duszy nie mają. Zgodnie z tradycyjną interpretacją biblijną Bóg stworzył człowieka, aby „władał nad zwierzętami”. Takie podejście zostało na wieki zakorzenione w naszej kulturze i plony tego podejścia widzimy nadal w polskich wsiach na końcu łańcucha przy budzie i na szarpanych przez opiekunach smyczach, kiedy pies zachowa się po psiemu.
Polska perspektywa: Między łańcuchem a wyjątkową pozycją w domu
Podział na „panującego człowieka” i „podporządkowane zwierzę” jest niestety smutną codziennością wielu zwierząt. Pies bywa szarpany za szyję, byle tylko wymusić posłuszeństwo, a niemal każdy przejaw jego naturalnej autonomii jest represjonowany przez krzyk lub rozwiązania siłowe. Wchodzenie do kałuży, tarzanie się w padlinie czy kupie, radosna kąpiel w rzece, komunikacja z innymi psami, kopanie w ziemi, jedzenie trawy – czynności będące głębokimi potrzebami gatunkowymi psa – bywają traktowane jak „złe zachowanie”.
Jednocześnie Polska ma swoją drugą, niezwykłą twarz. W historii i tradycji pies w naszym kraju niemal zawsze zajmował wyjątkową pozycję. Pies w polskiej kulturze to symbol wierności, czujności, ale też stały element tradycji wiejskiej, łowieckiej i literackiej. Zachwyca nas odwaga Saby z W pustyni i w puszczy, Cywil z Przygód psa Cywila czy jego późniejszy odpowiednik Komisarz Alex dają wzór idealnego psa policyjnego. Mamy wiele pomników upamiętniających niesamowite życie psów jak Dżok z Krakowa, Pomnik psa Werniksa (Kazimierz Dolny), Pomnik psa Miśka (Wołomin), czy Pomnik Przyjaciela w Gdańsku upamiętniający miejską legendę według której pies kopał wiele dni w zgliszczach kamienicy by odnaleźć opiekuna który leżał pod gruzami.
Polacy od wieków byli znani z tego, że ich podejście do psów różniło się od wielu innych krajów europejskich – pies był ważnym elementem polskiej tożsamości, towarzyszem dworskim, domowym i obronnym. Najpewniej to właśnie z tego dziedzictwa wynika fakt, że żyje u nas tak ogromna populacja psów. Mamy wiele polskich ras jakich jak podhalan, ogar, spaniel, chart, pomeranian.
Co ciekawe, Polska jest obecnie istotnym i szanowanym ośrodkiem w światowej behawiorystyce. Mamy na swoim podwórku wiele ikon i autorytetów pracy ze zwierzętami. Polacy chętnie korzystają z pomocy behawiorystów i autentycznie chcą pomagać swoim czworonogom. Rynek usług i produktów dla psów w Polsce stale rośnie.
Pojawia się jednak pytanie: czy to przewrażliwienie, czy odpowiedzialność?
Współczesny opiekun: Zagubienie, stres i „psie dzieci”
Wielu współczesnych opiekunów ma ogromny problem ze zdefiniowaniem swojej relacji z psem. Mówią o presji, poczuciu winy i ogromnym stresie w wychowaniu. Czują się przytłoczeni sprzecznymi opiniami otoczenia i porównują swoje doświadczenia z wycowywaniem dzieci. Z drugiej strony otwarcie przyznają, że pies uratował ich od samotności, depresji czy pomógł w codzienności ze spektrum AuDHD.
Wiele osób kocha swoje psy bezgranicznie i postrzega je jak „psidzieci” (psie dzieci), chcąc dla nich wszystkiego, co najlepsze. Ale co tak naprawdę oznacza to, co „najlepsze”?
To, co psom wybitnie służy:
- Dieta: Wysokiej jakości, dobrze bilansowany posiłek (gotowany, BAFR lub odpowiednio dobrana karma / wsparcie dietetyka), co sprawia, że pies czuje się dobrze, mniej choruje i dożywa swoich dni w komforcie.
- Opieka medyczna i fizjoterapia: Regularna kontrola weterynaryjna oraz wsparcie układu ruchu.
- Pielęgnacja: Profesjonalna opieka groomerska zapobiegająca odparzeniom po filcowaniu i przerostowi pazurów.
- Ubranka: Funkcjonalna odzież ochronna – kluczowa dla psów małych, starszych, chorych lub pozbawionych podszerstka, aby zachować ciepło zimą.
- Edukacja: Pomoc behawiorysty w zrozumieniu mowy ciała i emocji psa.
Miłość przez konsumpcjonizm vs. prawdziwe potrzeby
Niestety, bardzo często zamiast na powyższych, opiekunowie sie skupiają się na innych rzeczach. Niekontrolowany zalew głasków, całusów i ciągłego przytulania – działań, które w psim języku (opartym na przestrzeni i mowie ciała) bardzo często są trudnym, wręcz opresyjnym doświadczeniem.
Dobieranie smyczy i obroży idealnie pod kolor, kupujemy saszetki w ulubionym pastelowym odcieniu, stosujemy mgiełki zapachowe, by pies „ładnie pachniał”, i przynosimy nowe zabawki przy każdej wizycie w sklepie. To często miłość wyrażana przez konsumpcjonizm.
W tym kolorowym kadrze brakuje jednak tego, co stanowi fundament psiego dobrostanu: długiego, spokojnego spaceru nastawionego na węszenie, przemyślanego kontaktu z innymi psami oraz autonomii.
Czego naprawdę potrzebuje Twój pies?
- Poczucia bezpieczeństwa i przewidywalności: Jasnych zasad, braku przemocy i możliwości wycofania się z trudnej sytuacji.
- Swobody ekspresji i autonomii: Możliwości podejmowania decyzji (np. wyboru ścieżki na spacerze), wąchania, eksploracji i bycia po prostu psem.
- Ruchu i stymulacji węszenia: Mózg psa pracuje najintensywniej podczas pracy nosem. Długi spacer w zieleni daje więcej niż godziny rzucania piłki.
- Snu i odpoczynku: Dorosły pies potrzebuje 16 godzin snu dziennie w spokoju.
- Właściwej komunikacji i relacji: Zrozumienia przez opiekuna sygnałów uspokajających oraz wartościowych interakcji z innymi psami.
- Realizacji potrzeb gatunkowych: Gryzienia, żucia, rozszarpywania oraz bezpiecznego brudzenia się!
Pamiętaj: Jeśli te potrzeby nie są spełnione, żadna ilość całusków, truskawkowych szamponów czy najdroższych ubranek tego nie wynagrodzi.
Podsumowanie: Problem leży gdzie indziej
Wracając do myśli Fransa de Walla: „Lepsza jest nietrafiona antropomorfizacja niż dehumanizacja.” Sama w sobie chęć traktowania psa jak członka rodziny, przyjaciela czy nawet dziecko nie jest niczym złym – uchroniła miliony psów przed cierpieniem, budami i łańcuchami. Zauważenie ich emocji to droga w dobrą stronę.
Problemem nie jest to, że ludzie traktują psy jak dzieci. Problemem jest to, że często nie wiedzą, czego te ich „psie dzieci” naprawdę potrzebują. Zamiast zaspokajać biologiczne i psychiczne potrzeby gatunku Canis lupus familiaris, opiekunowie kompensują własne pragnienia i deficyty emocjonalne, marząc o ładnym, zawsze grzecznym i przytulaśnym pluszaku. Prawdziwa miłość wymaga jednak spojrzenia na psa przez pryzmat jego własnej, psiej natury, do czego serdecznie zachęcami.
