Przyznaj się bez bicia: ile razy opowiadałeś dzisiaj swojemu psu, jak minął Ci dzień w pracy albo dlaczego ta pani w sklepie znowu była niemiła? Patrząc na to, jak żyjemy z naszymi czworonogami, można odnieść wrażenie, że gadanie do psów stało się normą. Z drugiej strony, internet pełen jest mądrych artykułów krzyczących: „Nie mów do psa! To dla niego za trudne!”.

Jak jest naprawdę? Czy Fafik marzy o chwili ciszy, czy może Twój głos to dla niego najlepsza muzyka? Rozprawmy się z tym tematem raz a dobrze!

Mit 1: Istnieje zakaz rozmawiania z psem

Zacznijmy od najważniejszego: nie ma żadnej żelaznej zasady, która mówiłaby, że mówienie do psa mu szkodzi. Jeśli lubisz opowiadać mu fabułę nowego serialu, śmiało – pies nie zgłosi tego do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami (my też nie). Problem pojawia się jednak wtedy, kiedy nasz potok słów zaczyna mieszać się z… poleceniami.

Pies nie włada słownikiem języka polskiego. Dla niego nasze monologi to przyjemny (lub nie), ale jednak szum informacyjny. Jeśli w tym szumie ukryjesz ważne hasło, pies po prostu je przegapi.

Złota zasada psiego słownika: Wprowadź jasny podział na „pogaduchy” i „konkretne komendy”. Wybierz słowa-klucze, które będą niezmienne, niezależnie od Twojego nastroju czy pogody.

Stwórz Wasz własny kodeks słowny

Jeśli chcesz, aby pies Cię rozumiał, kiedy sytuacja tego wymaga, musisz uregulować swoje słownictwo. Postaw na konkrety, które zawsze oznaczają to samo:

  • Przywołanie: Jeśli chcesz, żeby pies do Ciebie przyszedł, używaj jednego, stałego hasła (np. „Do mnie” lub „Wracaj”). Komunikaty w stylu: „Faficzku, no chodźże tu natychmiast, bo pan się pogniewa” nie są dla psa czytelne.
  • Pochwała: Wybierz jedno słowo, które oznacza nagrodę, np. TAK lub SUPER. Używaj ga zawsze w momencie, gdy pies robi coś dobrze. Po takim słowie oferuj coś przyjemnego – zabawkę, smaczek, delikatny dotyk czy pozwolenie na wytaplanie się w kałuży.
  • Zakaz: Zamiast całej litanii: „Zostaw to, fe, nie wolno, co ty znowu masz w pysku?!”, postaw na jedno, krótkie i zdecydowane NIE. Jeśli pies odwróci się w twoją stronę – pochwal, jeśli nie reaguje – nie mów już więcej tylko zabierz go z miejsca w którym czegoś szuka smyczą.

Kiedy Twój głos to lekarstwo, a kiedy… oliwa do ognia?

Kiedy masz już uregulowane słowa-klucze, czas przyjrzeć się emocjom. Nasz głos ma gigantyczną moc terapeutyczną oraz… pobudzającą. Wszystko zależy od tego, jakiego psa masz na końcu smyczy i w jakiej sytuacji się znajdujecie.

Sytuacja A: Pies-wulkan na spacerze. Widzicie innego psa, Twój czworonóg zaczyna się napinać, a Ty ze stresu włączasz tryb karabinu maszynowego: „Spokój, Fafik, zostaw, nie wolno, zobacz na mnie, Fafik, Fafik…”. Stop! Jeśli Twój pies łatwo się ekscytuje lub denerwuje, Twój szybki, wysoki głos działa na niego jak potężna dawka kofeiny. W takich momentach najlepsze, co możesz zrobić, to zachować ciszę lub użyć tylko jednego hasła, które pies doskonale zna.

Sytuacja B: Pies potrzebujący wsparcia. Jeśli Twój pies na spacerze lub w trudnej sytuacji jest niepewny, lękliwy i szuka u Ciebie ratunku, Twój głos może zadziałać kojąco. Mów do niego! Ale uwaga: spokojnym, cichym, wręcz monotonnym tonem. Przeciągaj sylaby. Taki „mruczący” i stabilny głos da mu sygnał: „Szef jest spokojny, więc ja też mogę być bezpieczny”. Pomoże mu to odejść od źródła stresu.

Mit 2. Na horrory najlepsze jest wsparcie głosem

Są takie miejsca, które na większość psów działają jak najgorszy film grozy: gabinet weterynaryjny, wizyta u groomera czy nawet głośni goście w domu. To chwile, kiedy musimy ze zdwojoną siłą kontrolować… samych siebie.

Kiedy sami się stresujemy, nasz głos automatycznie idzie w górę, zaczynamy mówić szybciej i głośniej. Pies, jako genialny detektor emocji, natychmiast to wyłapuje i myśli: „Oho, skoro człowiek piszczy, to znaczy, że zaraz nas tu zjedzą!”. W trudnych miejscach mów do psa swoim naturalnym, niskim i maksymalnie opanowanym głosem. Jeśli wiesz że sam jesteś poddenerwowany, lepiej nie mów nic. Zamiast gadać daj psu odpowiednią metodę regulacji – to najlepsze wsparcie, jakie możesz mu podarować.

A kiedy można poszaleć? Czas na psią imprezę!

Czy to oznacza, że już nigdy nie możesz piszczeć z radości do swojego pupila? Oczywiście, że nie! Wysokie, radosne tony są genialnym narzędziem w treningu i podczas zabawy.

Jeśli chcesz nagrodzić psa za to, że pięknie do Ciebie przybiegł, odwrócił się od pysznej porzuconej kości albo idealnie wykonał zadanie – zrób mu prawdziwą werbalną imprezę! Użyj wysokiego tonu, uciesz się całym sobą, dodaj do tego radosną mowę ciała. Dla wielu psów taka nagroda słowna połączona z Twoją autentyczną radością jest warta więcej niż najlepszy smaczek.

Wskazówka behawioralna: Obserwuj swojego psa w treningu. Jeśli widzisz, że pod wpływem Twojego radosnego pisku pies całkowicie traci skupienie, zaczyna skakać i zapomina, co robiliście – obniż emocje. Jeśli z kolei jest ospany i powolny – dodaj mu energii swoim głosem. To cecha osobnicza, którą musisz po prostu przeanalizować.

Podsumowanie: Liczy się JAK, a nie CO!

Prawda jest taka, że ton Twojego głosu ma o wiele większe znaczenie niż same słowa. Możesz chwalić psa jednym słowem albo całą tyradą zachwytów – jeśli Twój ton będzie pełen miłości i radości, on to poczuje. Tak samo możesz dać mu znać, że pora zwolnić lub się zatrzymać, odpowiednio manipulując i obniżając ton, bez potrzeby krzyczenia czy denerwowania się. Mów do woli, ale rób to z głową i pełną świadomością psich emocji!

Chcesz nauczyć się idealnie balansować głosem w komunikacji z psem? Każdy pies to inna historia, a diabeł tkwi w szczegółach. Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak dobrać odpowiednie techniki pod charakter Twojego pupila – napisz do nas! Chętnie pomożemy Waszemu duetowi znaleźć wspólny język.

Psymbioza